Maleniec

niedziela, 13 czerwca 2010 11:40 Piotr Nadolski

 

Patrząc na mapę województwa świetokrzyskiego możemy zauważyć pełno nazw kojarzonych z przemysłem metalurgicznym Hucisko, Młotkowice, Drutarnia, Szabelnia. Nas zainteresowała jednak wieś Maleniec kojarząca się bardziej z malinami (których dawniej w okolicy podobno było w bród) niż z walcownią.
Znajduje się w niej wpisany do Rejestru Zabytków zespół walcowni, gwoździarni i szpadlarni.

 

Jego historia zaczyna się w 1784r. Kiedy to jeden z polskich pionierów przemysłu, kasztelan łukowski Jacek Jezierski zbudował w tym miejscu fryszernię, drutarnię, tartak i młyn. W ciągu trzech lat Jacek Jezierski stworzył w okolicy małe zagłębie przemysłowe. O jego znaczeniu może świadczyć to że w 1787 roku w czasie swej podróży na Ukrainę zawitał do Maleńca król Stanisław August Poniatowski. Wizycie towarzyszył Adam Naruszewicz, który to później napisał „Zdziwiło wszystkich przytomnych to miejsce puste przed trzema laty i nie dostępne, które staranna, kosztowna i pożyteczna dla kraju czynność J. Pana Kasztelana w porządne miasteczko i w tak okazałą fabrykę, tudzież stawy, groble, kanały i ogrody zmieniła”   Po upadku Insurekcji Kościuszkowskiej rozwój przemysłu w regionie został zahamowany. W 1800 roku nowym właścicielem dóbr stał się Książe Karol Hessen_Darmstadt. Od tego momentu następował powolny upadek fryszerni. Dopiero od 1824 r. po przejęciu zakładu przez byłego  oficera napoleońskiego Tadeusza Bocheńskiego nastąpiły pomyślniejsze czasy. Dobudowana została walcarnia. W 1844 Bocheński w swych dobrach zniósł pańszczyznę a pracę w fabryce oparł na wolnym najmie siły roboczej. Później zlikwidowano fryszerki, instalując w to miejsce gwoździarki. Oprócz gwoździ produkowano topory, łańcuchy, lemiesze. Kolejnym właścicielem zakładu był Feliks Wielogłowski, wprowadził do produkcji łopaty i szpadle instalując nowoczesne maszyny. W okresie międzywojennym zakład ledwo się utrzymuje, profil produkcji nie zmienia się ale braki w dostawach surowców uzupełniano złomem. Wybudowano kafar do kruszenia obręczy kół kolejowych które stały się w krótkim czasie podstawowym źródłem surowca. 1939r zakład przejmują Niemcy. Kłopoty z utrzymaniem odpowiedniego poziomu wody wymuszają kolejną modernizację i tak do napędu maszyn w hali szpadlarni zastosowano silnik spalinowy. Po wojnie w 1946r. Zakład zostaje upaństwowiony. Ostatnie modyfikacje nastąpiły w 1959r. kiedy to wieś zelektryfikowano i silnik spalinowy zastąpiono elektrycznym. Ostatecznie 1967 roku zapadła decyzja o zaprzestaniu produkcji a budynki i park maszynowy pozostawiono na łaskę losu. Na szczęście los ten okazał się łaskawy sprowadzając w 1968r  do Maleńca grupę studentów Politechniki Śląskiej. Obiecal sobie, że doprowadzą ten obiekt do dawnej świetności. W wyniku ich działań już w 1970r. przekazano zakład pod społeczną opiekę studentom i pracownikom Politechniki Śląskiej. Dzięki ich pracy i zaangażowaniu możemy dziś podziwiać muzeum w którym większość maszyn działa, łącznie z wielkim kołem wodnym.  Nie zapomnianym przeżyciem jest obserwowanie jak podnoszą się stawidła, woda spływając na koło zaczyna je obracać a ono swój ruch przekazuje  na maszyny w walcarni. Ogarniający nas hałas i pracujące wokół  maszyny przenoszą nasze myśli  w inny świat.

 

 

 

 

Poprawiony: niedziela, 13 czerwca 2010 13:16

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Logowanie



Facebook Slide Likebox